środa, 18 czerwca 2014

Chapter 1

- Mamo przecież nie zjem tych wszystkich kanapek! - krzyknęłam gdy moja rodzicielka wkładała do mojej torby trzecią z kanapek.
- Oj tam, oj tam.
- Nie oj tam, oj tam. Czy Ty myślisz, że ja pożre te wszystkie kanapki na przerwie? No chyba nie chcesz, abym po mojej solówce zwróciła mój posiłek na kogoś z widowni?
- Oczywiście, że nie Emily. Ale przecież wiesz, że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia? Czy to takie dziwne, że się o Ciebie troszczę?- wow wie jak się nazywam! Moja matka była czasem opiekuńcza, aż za bardzo, a innego miała mnie kompletnie w poważaniu, nazywała dziwką i nic nie wartą szmatą. Dla niej ważna była tylko szkoła i oceny (MOJE) a nigdy nie zapytała mnie, czy jestem zakochana, czy w moim życiu wszystko ok? NIE! Ją to nie obchodziło! Ona jeszcze obwiniała mnie o utratę swojej kariery. Ile razy słyszłam o tym, że gdyby nie zaszła w ciąże to zaliczyłaby do końca prawo. Chciała być policjantką. Nie rozumiem jak dziecko mogło jej przeszkodzić w studiach? To w ogóle nie miało sensu, ale nie wnikam. Ja raz na pół roku gdy wrócę do domu czyje zapach obiadu, który gotuje oczywiście moja... BABCIA. Gdy przyjeżdża do nas z dziadkiem zawsze matka zgrywa idealną rodzinę. Ugh...Paranoja. A do tego dziadkowie są rodzicami  mojego ojca z którym nie utrzymuje kontaktu. Nie narzekam na brak kasy. Bardziej zależy mi na miłości mojej matki, która wykupuje ją pieniędzmi. Raz w miesiącu przelewa mi na konto 2500 zł. Ale ja bardziej potrzebuje jej miłości niż kasy.
- Tak mamo wiem, że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. I to dziwne, że się o mnie troszczysz, ponieważ nigdy nie robisz nam śniadania, tylko ja muszę wstać rano, żeby James zjadł coś treściwego, oraz, aby odprowadzić go do przedszkola. - odpowiedziałam.
-Nie gadaj tyle, bo pleciesz co Ci ślina na język przyniesie! Doskonale wiesz, że...
- O MÓJ BOŻE!! Jest już po ósmej, więc muszę już lecieć bo Darcy już pewnie na mnie czeka i pewnie wyklina, jak zwykle się spóźniam.- chwyciłam jabłko i pospiesznie wyszłam z kuchni. Zarzuciłam na siebie skórzaną kurtkę i włożyłam czarne conversy.
- Będę w domu o 20:00! Do zobaczenia! - rzuciłam, krótko i szybko wyszłam z domu. Szłam powoli. Nagle dotarłam do wielkiego budynku.
- No to zaczynamy nowe życie... - powiedziałam sama do siebie. Weszłam do liceum i na dobry początek wylałam na kogoś sok jabłkowy.. Podniosłam głowę wyżej i ujrzałam przystojnego chłopaka o szmaragdowych oczach i bujnych lokach. "Nie no nieźle Emily. Jesteś tu pierwszego dnia a już tyle spieprzyłaś!" - pomyślałam.




Witam Kochani!


Pierwszy raz piszę bloga i bardzo ważne są dla mnie wasze opinie i komentarze co do każdego rozdziału! Na początku dodam ok. 5 rozdziałów, jeżeli w komentarzach będą same negatywne (o ile wgl będą) zawieszę bloga. Jeżeli sytuacja będzie odwrotna to pragnę poinformować, że rozdziały będę starała się dodawać co tydzień (myślę, że w sobotę lub środę) To tyle od mnie! Czekam na kom :*

Horankowa xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz